-
11. Data: 2012-02-15 23:17:36
Temat: Re: Wada budynku wykryta po 3 latach.
Od: Gotfryd Smolik news <s...@s...com.pl>
On Wed, 15 Feb 2012, .B:artek. wrote:
> W dniu 15-02-2012 14:49, Gotfryd Smolik news pisze:
>> w KC nie widzę... coś przeoczyłem?
>
> Gotfrydzie,
>
> primo, wykonanie zastępcze - CO DO ZASADY - jest możliwe tylko za zgodą sądu,
Dobrz.
> Po drugie, do umowy o roboty budowlane nie stosuje się
> WSZYSTKICH przepisów dotyczących umowy o dzieło
Oczywiście.
Skądś się wzięło moje pytanie "co przeoczyłem" - właśnie
z tego, że nie przyuważyłem żadnego wyjątku który mógłby
się łapać. Przepraszam że napisałem owo "stosuje" tak że
dało się rozumieć jako "stosuje wszystkie", nie miałem
takiej intencji.
> - zobacz art. 656 KC
Zapewniam że zobaczyłem przed wysłaniem poprzedniego posta ;)
> A po trzecie, gdzie tu wykonywanie umowy o roboty budowlane czy o dzieło, skoro
> chcemy czegoś od dewelopera na podstawie umowy wyodrębniającej lokal?
No dobra, leżę na deskach.
I z tej niewygodnej pozycji pytam: to TYM BARDZIEJ, z jakiej okazji
taki nabywca miałby samowolnie dokonywać naprawy?
Jak rozumiem dyskutujemy o rękojmi?
pzdr, Gotfryd
-
12. Data: 2012-02-16 06:53:21
Temat: Re: Wada budynku wykryta po 3 latach.
Od: ".B:artek." <m...@n...ma.i.nie.bylo.pl>
W dniu 16-02-2012 00:17, Gotfryd Smolik news pisze:
> No dobra, leżę na deskach.
> I z tej niewygodnej pozycji pytam: to TYM BARDZIEJ, z jakiej okazji
> taki nabywca miałby samowolnie dokonywać naprawy?
> Jak rozumiem dyskutujemy o rękojmi?
Częściowo o rękojmi, a właściwie podstępnym zatajeniu wady i związanym z
tym dłuższym okresem przedawnienia + niewłaściwym wykonaniem umowy. A
miałby sam dokonać naprawy, bo deweloper odmawia, a lokal jest
własnością nabywcy. Przecież naprawa na własną rękę nie jest zakazana.
--
.B:artek.
-
13. Data: 2012-02-16 09:15:42
Temat: Re: Wada budynku wykryta po 3 latach.
Od: "_THX." <j...@g...pl>
Podstawa (w sensie mozliwości wykonania zastępczego, a nie obowiązku - no
chyba ze prawo budowlane itp., ale my tu nie o zagrożeniach budowlanych) jest
taka, że wreszcie chcesz zacząć mieszkać, zanim zakończy się 2-5 letnie
bujanie przed sądem.
Poza tym nie chodzi o realizatora umowy o roboty budowlane (bo tym byłby
generalny wykonawca), lecz o inwestora/sprzedawcę (a używając okropnego
makaronizmu: dewelopera).
Przy zakupie lokalu na rynku pierwotnym inwestorem jest sprzedawca
(deweloper), a nie nabywca lokalu (no może jakieś pokrewne umowy są, np.
inwestorstwo zastępcze, ale my tu nie o tym).
Nabywca lokalu z wykonawcą robót/inwestycji nie ma stosunku ;-)
-----
> moim zdaniem NIE MA PODSTAW do samowolnego naprawiania tego, co realizator
umowy o roboty budowlane wziął i spaprał?
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
-
14. Data: 2012-02-16 14:42:40
Temat: Re: Wada budynku wykryta po 3 latach.
Od: Gotfryd Smolik news <s...@s...com.pl>
On Thu, 16 Feb 2012, .B:artek. wrote:
> W dniu 16-02-2012 00:17, Gotfryd Smolik news pisze:
>> No dobra, leżę na deskach.
>> I z tej niewygodnej pozycji pytam: to TYM BARDZIEJ, z jakiej okazji
>> taki nabywca miałby samowolnie dokonywać naprawy?
>> Jak rozumiem dyskutujemy o rękojmi?
>
> Częściowo o rękojmi, a właściwie podstępnym zatajeniu wady
...czyli też z rękojmi, zgadza się?
> A miałby sam dokonać naprawy, bo deweloper odmawia,
> a lokal jest własnością nabywcy.
> Przecież naprawa na własną rękę nie jest zakazana.
Ależ oczywiście.
Problemem nie jest naprawa, lecz roszczenie do zbywcy wobec
samowolnej naprawy (a raczej podstawa do roszczenia).
Popatrz na to tak: jeśliby "co do zasady" było jak piszesz,
wszyscy nabywcy czegokolwiek mogliby po otrzymaniu odmowy
najpierw naprawiać, podłubać, a potem zażądać zapłaty za
to, że podłubali. Może jeszcze wraz z żądaniem przywrócenia
gwarancji (lub odszkodowania za utratę).
Jest tak?
No to pytam: na jakiej podstawie prawnej?
"Dzieło" z 636KC? - nie bardzo, bo zostałem w tej właśnie
sprawie posłany na deski ;)
W rękojmi zaś widzę tylko odszkodowanie, a ono nie jest
nijak uzależnione od faktu naprawienia wady.
Należy się *bo jest wada*, a nie dlatego, że została naprawiona
i kwitki z naprawy przedłożone.
No to jeszcze raz: co przeoczyłem?
Jaki przepis ma warunkować obowiązek uprzedniego samodzielnego
naprawienia i "przedstawienia kwitów"?
Zaintrygowała mnie koncepcja i tyle :)
pzdr, Gotfryd
-
15. Data: 2012-02-16 16:36:20
Temat: Re: Wada budynku wykryta po 3 latach.
Od: ".B:artek." <m...@n...ma.i.nie.bylo.pl>
W dniu 16-02-2012 15:42, Gotfryd Smolik news pisze:
> Ależ oczywiście.
> Problemem nie jest naprawa, lecz roszczenie do zbywcy wobec
> samowolnej naprawy (a raczej podstawa do roszczenia).
> Popatrz na to tak: jeśliby "co do zasady" było jak piszesz,
> wszyscy nabywcy czegokolwiek mogliby po otrzymaniu odmowy
> najpierw naprawiać, podłubać, a potem zażądać zapłaty za
> to, że podłubali. Może jeszcze wraz z żądaniem przywrócenia
> gwarancji (lub odszkodowania za utratę).
> Jest tak?
A czemu nie? Zepsuło się coś, wzywam osobę odpowiedzialną (np.
sprzedawcę), on mówi NIE, ja naprawiam. Bo chyba nie ma wobec mnie
wymogu pozostawienia rzeczy w stanie zepsutym jako... właśnie czego?
Dowodu jakiegoś? Alegorii impertynencji sprzedawcy?
> No to pytam: na jakiej podstawie prawnej?
> Jaki przepis ma warunkować obowiązek uprzedniego samodzielnego
> naprawienia i "przedstawienia kwitów"?
> Zaintrygowała mnie koncepcja i tyle :)
Hm, może nie dość klarownie się wyraziłem. Przepisu nie ma. Natomiast
warunkiem odszkodowania czy roszczenia obniżenia ceny jest wykazanie
różnicy wartości. Łatwiej jest wykazać zasadność odszkodowania, gdy masz
kwity za naprawę czyli przywrócenie rzeczy do stanu w jakim powinna się
znajdować.
--
.B:artek.
-
16. Data: 2012-02-16 18:13:59
Temat: Re: Wada budynku wykryta po 3 latach.
Od: Gotfryd Smolik news <s...@s...com.pl>
On Thu, 16 Feb 2012, _THX. wrote:
> Podstawa (w sensie mozliwości wykonania zastępczego, a nie obowiązku - no
> chyba ze prawo budowlane itp., ale my tu nie o zagrożeniach budowlanych) jest
> taka, że wreszcie chcesz zacząć mieszkać, zanim zakończy się 2-5 letnie
> bujanie przed sądem.
No i?
Pytam o *PRZEPIS*, który pozwala tak zrobić i *skutecznie* żądać
później przed sądem odszkodowania.
Ba, tenże przepis musiałby wskazywać że *bez* samodzielnej
naprawy odszkodowanie nie przysługuje! (sprawdź co było
w wątku i do czego się odniosłem)
> Poza tym nie chodzi o realizatora umowy o roboty budowlane
To już zostało ustalone, zgodziłem się że popełniłem błąd gruby,
ale z p. widzenia przepisów IMVHO co najwyżej pogarsza do sytuację
żądającego, ale do tego się nie odnosiłem - pytałem z jakiej
racji reklamujący *POWINIEN* najpierw sam dokonać remontu,
bo taka teza padła.
Wyjaśnisz?
> Przy zakupie lokalu na rynku pierwotnym inwestorem jest sprzedawca
No właśnie.
Więc kupując na allegro "czyjś" towar (wyprodukowany przez kogo
innego niż sprzedawca), w ramach reklamacji dostajesz odmowę
od sprzedawcy i później - zdaniem tezy co do której nie widzę
podstaw prawnych - *powinieneś* samodzielnie go rozwalić
w drobny mak, przelutować i przekleić wedle własnego uznania
i na deser będzie Ci przysługiwało odszkodowanie.
Ale jakbyś tego sam nie przerobił (taka była teza!) to
z odszkodowania nici.
Ja się pytam raz jeszcze: NA JAKIEJ PODSTAWIE?
> Nabywca lokalu z wykonawcą robót/inwestycji nie ma stosunku ;-)
No to (IMO) właśnie tylko pogrąża tezę o konieczności samodzielnej
przeróbki.
Z jaką argumentacją bronisz tej tezy, występując przeciw temu
co piszę?
[...przycięte, więc brakuje "części pytającej", ale sedno
zostało, dzięki...]
>> moim zdaniem NIE MA PODSTAW do samowolnego naprawiania tego, co realizator
>> umowy o roboty budowlane wziął i spaprał?
Tak właśnie.
pzdr, Gotfryd
-
17. Data: 2012-02-16 18:18:19
Temat: Re: Wada budynku wykryta po 3 latach.
Od: Gotfryd Smolik news <s...@s...com.pl>
On Thu, 16 Feb 2012, .B:artek. wrote:
> A czemu nie? Zepsuło się coś, wzywam osobę odpowiedzialną (np. sprzedawcę),
> on mówi NIE, ja naprawiam.
Wolno Ci, nigdy nie pisałem inaczej.
> Bo chyba nie ma wobec mnie wymogu pozostawienia
> rzeczy w stanie zepsutym jako... właśnie czego?
Nie ma.
Mowa była o odszkodowaniu i *KONIECZNOŚCI* zrobienia naprawy,
aby odszkodowanie przysługiwało, tak czy nie?
>> No to pytam: na jakiej podstawie prawnej?
>> Jaki przepis ma warunkować obowiązek uprzedniego samodzielnego
>> naprawienia i "przedstawienia kwitów"?
>> Zaintrygowała mnie koncepcja i tyle :)
>
> Hm, może nie dość klarownie się wyraziłem. Przepisu nie ma.
No właśnie.
> Natomiast
> warunkiem odszkodowania czy roszczenia obniżenia ceny jest wykazanie różnicy
> wartości. Łatwiej jest wykazać zasadność odszkodowania, gdy masz kwity za
> naprawę czyli przywrócenie rzeczy do stanu w jakim powinna się znajdować.
Pytający o ile pamiętam, pytał czy przerabiać czy zostawiać.
Czyli możliwość zostawienia "w stanie gorszym" była brana pod uwagę.
Dlaczego *wtedy* miałby *nie dostać* odszkodowania?
Odpowiedź nie wskazywała "trudniej będzie wywalczyć taką samą kwotę",
tylko sugerowała, że koniecznie trzeba mieć "kwity" :)
pzdr, Gotfryd