-
51. Data: 2013-08-28 01:30:20
Temat: Re: Chcemy, żeby dziecko wyjechało z ciotką za granicę
Od: marsel <marcin@pl>
> Tyle, że on ani sprawcą tych wykroczeń nie był, ani dłużnikiem. Uważam
> za skrajnie nieparwdopodobną sytuację, w której zatrzymuje się
> kierującego pojazdem tylko z tego powodu, ze rok temu tym pojazdem ktoś
> popełnił wykroczenie i nie zapłacił mandatu.
Ze swoimi obywatelami i pojazdami, to oni nie mają problemów.
Jak cię złapie konwencjonalny patrol na przekroczeniu prędkości, to też
nie problem bo winny jest na miejscu, nie ważne czyj pojazd prowadzi.
Ale z fotoradarami już tak prosto nie jest, dysponowali do niedawna
tylko marką pojazdu i numerem rej., a wykroczenie jest i trzeba
zapłacić. Ich Rostowski też potrzebuje kasy, więc rzeźbią jak mogą.
>> Wszystko odbyło się, w/g oceny konsulatu i jakiegoś prawnika
>> specjalizującego się w ich przepisach, zgodnie z ich prawem.
>
> Również uważam to za skrajnie nieprawdopodobne. Było sie zażalić do ich
> sądu na bezpodstawne zatrzymanie.
Jak ktoś ma na to czas i pieniądze to czemu nie?
>> Co takiemu delikwentowi pomoże konsul jak i tak musi swoje dupogodziny
>> w areszcie odsiedzieć.
>
> Ale idąc tym tokiem rozumowania, to ani tyle nie warto żadnego dokumnetu
> dziecka zabierać. I tak nie pomoże.
Bo w sumie tak jest, i jest tak jak wcześniej napisałeś, w strefie
Szengen powinien wystarczyć aktualny dowód lub paszport.
Ale jest odsetek sytuacji gdzie nic nie pomoże, ani poświadczenie
notarialne, ani konsul na gorącej linii.
Zabić nikogo nie zabiją, ale zatrzymanie opiekunów/rodziców nawet na
kilka godzin, to dla kilkulatka może być niemały szok, tym bardziej gdy
w koło wszyscy gadają po "murzyńsku". I z tym trzeba się liczyć w obcym
kraju.
>> U nich też można na 48 godzin zawinąć każdego, tym bardziej
>> obcokrajowca, który nie zna ich języka i przepisów.
>>
> Czemu "też"? A gdzieś jeszcze? Bo w Polsce, to przypadki zatrzymania są
> dość dokłądnie określone i raczejn nie sądzę, by w analogicznej sytuacji
> ktoś mógł być zatrzymany.
W analogicznej sytuacji może nie. Ale chyba nie chcesz nam wmówić że nie
nadużywa się w naszym kraju tego "dokładnie określonego środka" lub
aresztu przyklepanego przez prokuratora?
>> Co zarejestrować?
>> Kupił od kogoś samochód marki XXX, model YYY z numerem rej. ZZZ,
>> samochód przerejestrował na siebie ale nr rej. pozostał bez zmian.
>
> Czemu numer pozostał bez zmian?
A tego to ja nie wiem, może mu się numery spodobały?
>> Niemców nie interesowało, że rok wcześniej właścicielem był ktoś inny
>> i to pewnie on przekroczył prędkość. W bazie dłużników mieli dane XXX,
>> YYY, ZZZ to zatrzymali dłużnika.
>
> Wiesz, jeśli tak było, to pozostaje jedynie chylić czoło przed głupotą
> ich prawa. Ale wątpię.
A dlaczego głupotą? Ktoś popełnił wykroczenie i należą się za to
pieniądze. Dysponują tylko danymi XXX, YYY i ZZZ pojazdu, przy jakieś
tam okazji pojazd wpada im w łapy, to ściągają od jego kierowcy należną
kasę. W 90% przypadków, to będzie sprawca i wszystko OK, w 10% ktoś
niewinny. Ich to nie obchodzi, niech płaci niewinny i żąda zwrotu kasy
od winowajcy, w jaki sposób to nie ich problem.
To jest najprostszy sposób na odzyskanie pieniędzy i oni go stosują.
Czy to jest zgodne z ich prawem? Nie mam pojęcia, ale się sprawdza.
Co u nas robi się z fotkami samochodów na obcych numerach to chyba wiesz?
> Zapytam przy okazji niemieckich policjantów o ich
> procedurę, ale ta okazj będzie dopiero za dwa miesiące.
I myślisz, że odpowie Ci że traktują Polaków na drodze tak jak nasze
patrole służb wszelakich traktują Ukraińców, Białorusinów, Bułgarów czy
Rumunów?
No ale skoro chcesz to spytaj ich na przykład o akcję z przed kilku lat
i z "niemaniem" apteczek w wyposażeniu naszych pojazdów i ile się za ten
"niecny" proceder należy mandatu?
>> Nie z opowiadań, raz sam tego doświadczyłem.
>> Teraz mandaty z Niemiec przychodzą do Polski, skąd oni mają dane
>> właściciela pojazdu tego nie wiem?
>
> A to na pewno mandaty? :-)
Raz to tylko widziałem i nie wiem nawet czy to był mandat czy jakieś
wezwanie do zapłaty, bo to nie moje było i po niemiecku, oni generalnie
w dupie mają tłumaczenia. Ale fotki jak nic były z miejscem zdarzenia, z
zarejestrowaną prędkością, jedna całego pojazdu z czytelnym numerem
rej., druga ze zbliżeniem, na którym dokładnie widać twarz kierowcy.
Listem zwykłym taka przesyłka dotarła do Polski, do właściciela pojazdu.
>> Parę lat temu jeżeli policjantowi niemieckiemu rzucił się w oczy
>> samochód, który mają w bazie to go zatrzymywał i kierowca na miejscu
>> musiał płacić. Jak nie to przygoda jak sąsiada, nie ważne że na
>> przykład pożyczyłeś samochód od cioci.
>
> Wątpię. O ile się orientuję, to mogli stosować zastaw na samochodzie,
> ale to z zatrzymaniem osoby ma cokolwiek luźny związek. Bo u nich za
> fotoradary dają opłaty administracyjne nakłądane na właścicieli
> samochodu, a nie mandaty.
Akurat samochody to ich średnio interesują, z nimi jest tylko kłopot.
To kraj gdzie samochodów jest i tak za dużo i są relatywnie tanie.
W praktyce wygląda to tak, że do kwoty kilkudziesięciu euro nie ma
problemów, przeważnie kierowca uzbiera taką sumę. A jak nie, a pan
policjant ma dobry humor to pogrozi paluszkiem i puści wolno ale
uprzedzi, że przy kolejnej kontroli może już nie być tak miło.
Ale jak delikwentowi nazbierało się mandatów z kilku lat na kwoty
kilkuset euro, to co im po samochodzie, który jest wart mniej niż te
mandaty?
U nich złomowanie pojazdu kosztuje kilkaset euro i chętniej by się
pojazdów pozbyli niż jeszcze je konfiskowali.
BTW
Czy zabranie w depozyt pojazdu przez niemiecką czy jakąkolwiek policję i
"manie" na to kwitów może być podstawą do wyrejestrowania pojazdu w
naszym kraju?
Bo wietrzę niezły biznes.
>> A przed wejściem do Szengen było to jeszcze prostsze, podczas kontroli
>> granicznej pobierali opłatę za zaległe mandaty. I właśnie mnie spotkał
>> taki przypadek, albo płacę 20 euro na miejscu albo nie przepuszczą
>> mnie przez granicę. Wszystko ładnie, grzecznie i kulturalnie, nawet
>> wydruk dostałem. Co mi po telefonie do konsulatu jak wcześniej 2-3
>> godziny trzeba było stać w kolejce do granicy?
>
> Ale nie zatrzymali Cię? To już zaczynamy zbliżać się do prawdy.
Nie, dla 20-30 euro oni też jaj nie robią i człowieka nie aresztują.
Ale miałem alternatywę albo zapłacę i wracam do kraju, albo zawracają
mnie z przejścia granicznego i mam do wyboru dwie opcje:
1. Jadę na koniec kolejki odstać znowu swoje i jestem w punkcie wyjścia.
2. Jadę na inne przejście, tam też jest kolejka i procedura się powtarza.
Robi Ci różnicę czy ktoś Cię zatrzymuje czy każe jeździć w koło po kilka
kilometrów? Bo mi nie robiło i zapłaciłem.
>> To nawet nie to.
>> Akurat Niemcy mają wszystko mocno sformalizowane i rzadko ktoś się u
>> nich zdecyduje nagiąć przepisy i procedury. Po prostu pewnych rzeczy
>> ich procedury nie przewidują i czasem wychodzą różne kwiatki.
>
> Nie. Po prostu błąd przekazu.
Między kim a kim?
-
52. Data: 2013-08-28 02:16:02
Temat: Re: Chcemy, żeby dziecko wyjechało z ciotką za granicę
Od: "Robert Tomasik" <r...@g...pl>
Użytkownik "marsel" <marcin@pl> napisał w wiadomości
news:521d368c$0$1218$65785112@news.neostrada.pl...
>> Tyle, że on ani sprawcą tych wykroczeń nie był, ani dłużnikiem. Uważam
>> za skrajnie nieparwdopodobną sytuację, w której zatrzymuje się
>> kierującego pojazdem tylko z tego powodu, ze rok temu tym pojazdem ktoś
>> popełnił wykroczenie i nie zapłacił mandatu.
>
> Ze swoimi obywatelami i pojazdami, to oni nie mają problemów.
> Jak cię złapie konwencjonalny patrol na przekroczeniu prędkości, to też
> nie problem bo winny jest na miejscu, nie ważne czyj pojazd prowadzi.
> Ale z fotoradarami już tak prosto nie jest, dysponowali do niedawna tylko
> marką pojazdu i numerem rej., a wykroczenie jest i trzeba zapłacić. Ich
> Rostowski też potrzebuje kasy, więc rzeźbią jak mogą.
Rozumiem Twój tok rozumowania, no ale to akurat nijak się ma do tematu
naszych rozważań.
>
>>> Wszystko odbyło się, w/g oceny konsulatu i jakiegoś prawnika
>>> specjalizującego się w ich przepisach, zgodnie z ich prawem.
>>
>> Również uważam to za skrajnie nieprawdopodobne. Było sie zażalić do ich
>> sądu na bezpodstawne zatrzymanie.
>
> Jak ktoś ma na to czas i pieniądze to czemu nie?
Kasa raczej nie potrzebna. A czas? Skoro mam siedzieć?
>
>>> Co takiemu delikwentowi pomoże konsul jak i tak musi swoje dupogodziny
>>> w areszcie odsiedzieć.
>>
>> Ale idąc tym tokiem rozumowania, to ani tyle nie warto żadnego dokumnetu
>> dziecka zabierać. I tak nie pomoże.
>
> Bo w sumie tak jest, i jest tak jak wcześniej napisałeś, w strefie
> Szengen powinien wystarczyć aktualny dowód lub paszport.
> Ale jest odsetek sytuacji gdzie nic nie pomoże, ani poświadczenie
> notarialne, ani konsul na gorącej linii.
> Zabić nikogo nie zabiją, ale zatrzymanie opiekunów/rodziców nawet na
> kilka godzin, to dla kilkulatka może być niemały szok, tym bardziej gdy w
> koło wszyscy gadają po "murzyńsku". I z tym trzeba się liczyć w obcym
> kraju.
I tu sie zgodzę. Na idiotę trudno czasem poradzić. No ale szanse, że w
takim wypadku pomoże jakiś akt notarialny oceniam na znikome i tyle.
>
>>> U nich też można na 48 godzin zawinąć każdego, tym bardziej
>>> obcokrajowca, który nie zna ich języka i przepisów.
>>>
>> Czemu "też"? A gdzieś jeszcze? Bo w Polsce, to przypadki zatrzymania są
>> dość dokłądnie określone i raczejn nie sądzę, by w analogicznej sytuacji
>> ktoś mógł być zatrzymany.
>
> W analogicznej sytuacji może nie. Ale chyba nie chcesz nam wmówić że nie
> nadużywa się w naszym kraju tego "dokładnie określonego środka" lub
> aresztu przyklepanego przez prokuratora?
Od kilkunastu lat arest "klepie" sąd. Co do zamego zatrzymania, to uchylę
się od odpowiedzi. No ale znowu na nieprawidłowości akt notarialny raczej
nie wpłynie.
>
>>> Co zarejestrować?
>>> Kupił od kogoś samochód marki XXX, model YYY z numerem rej. ZZZ,
>>> samochód przerejestrował na siebie ale nr rej. pozostał bez zmian.
>>
>> Czemu numer pozostał bez zmian?
>
> A tego to ja nie wiem, może mu się numery spodobały?
>
>>> Niemców nie interesowało, że rok wcześniej właścicielem był ktoś inny
>>> i to pewnie on przekroczył prędkość. W bazie dłużników mieli dane XXX,
>>> YYY, ZZZ to zatrzymali dłużnika.
>>
>> Wiesz, jeśli tak było, to pozostaje jedynie chylić czoło przed głupotą
>> ich prawa. Ale wątpię.
>
> A dlaczego głupotą?
Bo czyn popełnia kierujący, a nie samochód. To jak w sklepie ktoś przebrany
za kominiarza ukradnie batonik, to też wsadzają do "puszki" wszystkich
kominiarzy w powieczie?
> Ktoś popełnił wykroczenie i należą się za to pieniądze. Dysponują tylko
> danymi XXX, YYY i ZZZ pojazdu, przy jakieś tam okazji pojazd wpada im w
> łapy, to ściągają od jego kierowcy należną kasę. W 90% przypadków, to
> będzie sprawca i wszystko OK, w 10% ktoś niewinny. Ich to nie obchodzi,
> niech płaci niewinny i żąda zwrotu kasy od winowajcy, w jaki sposób to
> nie ich problem.
> To jest najprostszy sposób na odzyskanie pieniędzy i oni go stosują.
> Czy to jest zgodne z ich prawem? Nie mam pojęcia, ale się sprawdza.
>
> Co u nas robi się z fotkami samochodów na obcych numerach to chyba wiesz?
>
>> Zapytam przy okazji niemieckich policjantów o ich
>> procedurę, ale ta okazj będzie dopiero za dwa miesiące.
>
> I myślisz, że odpowie Ci że traktują Polaków na drodze tak jak nasze
> patrole służb wszelakich traktują Ukraińców, Białorusinów, Bułgarów czy
> Rumunów?
A szsyeđ o tzm, bz nasi wsadyali te nacje beypodstawieni w aresyt_
> No ale skoro chcesz to spytaj ich na przykład o akcję z przed kilku lat i
> z "niemaniem" apteczek w wyposażeniu naszych pojazdów i ile się za ten
> "niecny" proceder należy mandatu?
>
Nie ma ludzi doskonałych. W różne opowieści uwierzę, bo nie jedno
widziałem. Ale akurat w zatrzymywanie nie, bo to za poważny wybryk i tyle.
>
>>> Nie z opowiadań, raz sam tego doświadczyłem.
>>> Teraz mandaty z Niemiec przychodzą do Polski, skąd oni mają dane
>>> właściciela pojazdu tego nie wiem?
>>
>> A to na pewno mandaty? :-)
>
> Raz to tylko widziałem i nie wiem nawet czy to był mandat czy jakieś
> wezwanie do zapłaty, bo to nie moje było i po niemiecku, oni generalnie w
> dupie mają tłumaczenia. Ale fotki jak nic były z miejscem zdarzenia, z
> zarejestrowaną prędkością, jedna całego pojazdu z czytelnym numerem rej.,
> druga ze zbliżeniem, na którym dokładnie widać twarz kierowcy.
> Listem zwykłym taka przesyłka dotarła do Polski, do właściciela pojazdu.
Też widziałem coś takiego. Przez jakąś prywatną firmę to szło. To były
wezwania z ichniejszego odpowiednika starostwa. Włąśnie oni to mają jak
opłata administracyjna. U nas chcieli to wprowadzić. No ale właśnie
przywołałem międzynarodową kmonwencję zakazującą pozbawienia wolności za
długi. Zatrzymanie osoby byłoby międzynarodowym incydentem.
>
>>> Parę lat temu jeżeli policjantowi niemieckiemu rzucił się w oczy
>>> samochód, który mają w bazie to go zatrzymywał i kierowca na miejscu
>>> musiał płacić. Jak nie to przygoda jak sąsiada, nie ważne że na
>>> przykład pożyczyłeś samochód od cioci.
>>
>> Wątpię. O ile się orientuję, to mogli stosować zastaw na samochodzie,
>> ale to z zatrzymaniem osoby ma cokolwiek luźny związek. Bo u nich za
>> fotoradary dają opłaty administracyjne nakłądane na właścicieli
>> samochodu, a nie mandaty.
>
> Akurat samochody to ich średnio interesują, z nimi jest tylko kłopot.
> To kraj gdzie samochodów jest i tak za dużo i są relatywnie tanie.
> W praktyce wygląda to tak, że do kwoty kilkudziesięciu euro nie ma
> problemów, przeważnie kierowca uzbiera taką sumę. A jak nie, a pan
> policjant ma dobry humor to pogrozi paluszkiem i puści wolno ale
> uprzedzi, że przy kolejnej kontroli może już nie być tak miło.
> Ale jak delikwentowi nazbierało się mandatów z kilku lat na kwoty
> kilkuset euro, to co im po samochodzie, który jest wart mniej niż te
> mandaty?
Ale to delikwent ma uzbierać tych mandatów. A nie samochód.
> U nich złomowanie pojazdu kosztuje kilkaset euro i chętniej by się
> pojazdów pozbyli niż jeszcze je konfiskowali.
>
> BTW
> Czy zabranie w depozyt pojazdu przez niemiecką czy jakąkolwiek policję i
> "manie" na to kwitów może być podstawą do wyrejestrowania pojazdu w
> naszym kraju?
> Bo wietrzę niezły biznes.
Możesz zgłosić kradzież :-))
>
>>> A przed wejściem do Szengen było to jeszcze prostsze, podczas kontroli
>>> granicznej pobierali opłatę za zaległe mandaty. I właśnie mnie spotkał
>>> taki przypadek, albo płacę 20 euro na miejscu albo nie przepuszczą
>>> mnie przez granicę. Wszystko ładnie, grzecznie i kulturalnie, nawet
>>> wydruk dostałem. Co mi po telefonie do konsulatu jak wcześniej 2-3
>>> godziny trzeba było stać w kolejce do granicy?
>>
>> Ale nie zatrzymali Cię? To już zaczynamy zbliżać się do prawdy.
>
> Nie, dla 20-30 euro oni też jaj nie robią i człowieka nie aresztują.
> Ale miałem alternatywę albo zapłacę i wracam do kraju, albo zawracają
> mnie z przejścia granicznego i mam do wyboru dwie opcje:
> 1. Jadę na koniec kolejki odstać znowu swoje i jestem w punkcie wyjścia.
> 2. Jadę na inne przejście, tam też jest kolejka i procedura się powtarza.
> Robi Ci różnicę czy ktoś Cię zatrzymuje czy każe jeździć w koło po kilka
> kilometrów? Bo mi nie robiło i zapłaciłem.
Ktoś Cię po prostu w błąd wprowadził i tyle.
>
>>> To nawet nie to.
>>> Akurat Niemcy mają wszystko mocno sformalizowane i rzadko ktoś się u
>>> nich zdecyduje nagiąć przepisy i procedury. Po prostu pewnych rzeczy
>>> ich procedury nie przewidują i czasem wychodzą różne kwiatki.
>>
>> Nie. Po prostu błąd przekazu.
> Między kim a kim?
Nie wiem, ale opowiadasz historie, których ja nie kupuję.
-
53. Data: 2013-08-28 02:31:19
Temat: Re: Chcemy, żeby dziecko wyjechało z ciotką za granicę
Od: marsel <marcin@pl>
> To przewiduje miedzynarodowa konwencja o prawach człowieka.
Z którą na bakier jest pół świata, z Polską gdzieś po środku.
> Dlatego
> między innymi u nas kolegia d/s wykroczeń zmieniono na sądy. Bo przepisy
> nakazują sądową kontrolę nad pozbawieniem wolności.
Ale to raczej taka kosmetyczna zmiana, pozbawionemu wolności generalnie
zwisa kto mu ją zabiera.
-
54. Data: 2013-08-28 09:11:43
Temat: Re: Re: Chcemy, żeby dziecko wyjechało z ciotką za granicę
Od: Gotfryd Smolik news <s...@s...com.pl>
On Tue, 27 Aug 2013, Robert Tomasik wrote:
> Zatrzymania samochodu nie wykluczam. Ale osoby?
Potrzebny byłby komentarz powołującego się na dany przypadek.
Właśnie na to wskazuję - na ogół osoba jeżdżąca "wszędzie" własnym
samochodem nie wyobraża sobie rozstania z nim, a i zatrzymujący
może nieco zaokrąglić literalne brzmienie przepisu do formy
"pan dalej nie pojedzie" (zamiast "ten samochód dalej nie pojedzie,
pan może iść piechotą")
>> Zatrzymaniu może podlegać nie kierowca, a samochód :>
>> Przypuszczam, że statystyczny zatrzymany nie wnikałby
>> w taki drobiazg :)
>
> Zatrzymania pod zastaw samochodu wykluczyć nie mogę.
Podejrzewałbym właśnie taką nieścisłość.
pzdr, Gotfryd
-
55. Data: 2013-08-28 09:16:32
Temat: Re: Chcemy, żeby dziecko wyjechało z ciotką za granicę
Od: Gotfryd Smolik news <s...@s...com.pl>
On Wed, 28 Aug 2013, marsel wrote:
> Ze swoimi obywatelami i pojazdami, to oni nie mają problemów.
> Jak cię złapie konwencjonalny patrol
Ja w sprawie formalnej :)
"Konwencjonalny patrol" nieco kłóci się z logiką poprzedniego
zdania: wedla której KONWENCJI jest ten patrol prowadzony?
Przy ścisłym znaczeniu raczej nie pasuje, a w rozszerzonym
(jako synonim "przyjętych form") fotoradar też się jakoś
nie wyróżnia :)
pzdr, Gofryd
-
56. Data: 2013-08-28 09:27:07
Temat: Re: Chcemy, żeby dziecko wyjechało z ciotką za granicę
Od: Gotfryd Smolik news <s...@s...com.pl>
On Tue, 27 Aug 2013, Robert Tomasik wrote:
> Użytkownik "Marek Wisniewski" <m...@g...com> napisał
>
>> Tak, wiec, w Niemczech, jak najbardziej mozna powolywac sie na stosowanie
>> umowy ustnej. ( w sprawach spornych, trzeba, oczywiscie miec swiadka).
>
> Po co zatem nam akt notarialny?
>
> A inna sprawa, że coś podejrzewam, że to należy mimo wszystko postrzegać
> w kategoriach jakiegoś błędu.
I słusznie - omawiany przypadek primo nie odnosił się do aktu
notarialnego a nieskuteczności zapisu rygoru nieważności w umowie
o pracę, sądząc z uprzedniego opisu - istnieje na to u nich albo
wprost przepis szczegółowy albo "powszechna interpretacja".
Pracownik "przypomniał sobie" że miał mieć podwyżkę dopiero
jak się zwalniał, a nie wtedy kiedy mu się należała.
pzdr, Gotfryd
-
57. Data: 2013-08-28 09:45:17
Temat: Re: Chcemy, żeby dziecko wyjechało z ciotką za granicę
Od: Michał Jankowski <m...@f...edu.pl>
W dniu 27.08.2013 15:19, witek pisze:
>> Matka też ma wozić
>> papier notarialny? Oboje rodzice?
>
> Dokładnie tak. Oboje rodzice.
Oboje rodzice idąc razem na spacer z dzieckiem też mają brać jakieś
kwity? Przecież żadne kwity nie pomogą, jeśli policjant ma wątpliwości
co do tożsamości dziecka.
Obudź się.
I przestań nawracać do USA, bo była mowa o Schengen. Zresztą wydaje mi
się, że USA znacznie bardziej pilnują, żeby ktoś nie wjechał, niż żeby
nie wyjechał. Za moich czasów kontroli wyjazdowej na granicy z Kanadą w
ogóle nie było. Jak ktoś chciał wyjechać, to wyjeżdżał, a nawet
wylatywał, czy go jakaś władza szukała, czy nie (patrz Roman Polański).
Nie wiem, może się coś zmieniło. Ale w Schengen nie są.
MJ
-
58. Data: 2013-08-28 10:18:19
Temat: Re: Chcemy, żeby dziecko wyjechało z ciotką za granicę
Od: marsel <marcin@pl>
>> I myślisz, że odpowie Ci że traktują Polaków na drodze tak jak nasze
>> patrole służb wszelakich traktują Ukraińców, Białorusinów, Bułgarów
>> czy Rumunów?
>
> A szsyeđ o tzm, bz nasi wsadyali te nacje beypodstawieni w aresyt_
Podstawy to się jakieś zawsze znajdą. Doskonale zdajesz sobie z tego
sprawę. ;)
Ale tu nie chodzi o aresztowanie tylko o podejście policji, SG,ITD i
celników to tych obywateli podczas kontroli drogowych czy granicznych.
>> No ale skoro chcesz to spytaj ich na przykład o akcję z przed kilku
>> lat i z "niemaniem" apteczek w wyposażeniu naszych pojazdów i ile się
>> za ten "niecny" proceder należy mandatu?
>>
> Nie ma ludzi doskonałych. W różne opowieści uwierzę, bo nie jedno
> widziałem. Ale akurat w zatrzymywanie nie, bo to za poważny wybryk i tyle.
Czy jeżeli patrol policji zatrzyma cię do kontroli i nie pozwoli
odjechać dopóki nie zapłacisz mandatu, mają twoje dokumenty i kluczyki,
z miejsca się nie ruszysz, to jak to traktować?
Jest to zatrzymanie czy nie?
>> Nie, dla 20-30 euro oni też jaj nie robią i człowieka nie aresztują.
>> Ale miałem alternatywę albo zapłacę i wracam do kraju, albo zawracają
>> mnie z przejścia granicznego i mam do wyboru dwie opcje:
>> 1. Jadę na koniec kolejki odstać znowu swoje i jestem w punkcie wyjścia.
>> 2. Jadę na inne przejście, tam też jest kolejka i procedura się powtarza.
>> Robi Ci różnicę czy ktoś Cię zatrzymuje czy każe jeździć w koło po
>> kilka kilometrów? Bo mi nie robiło i zapłaciłem.
>
> Ktoś Cię po prostu w błąd wprowadził i tyle.
W błąd w jakim sensie?
Grenzschutz podczas kontroli brał od kierowcy do dokumenty wszystkich
pasażerów i pojazdu.
Jak wszystko było OK, to oddawał i jechałeś dalej, jak nie, to kazał
zjechać na bok, potem otwierał bramkę między wjazdem i wyjazdem z
przejścia granicznego i wskazywał drogę powrotną. Jak już delikwent
zawrócił pojazdem, to oddawano mu dokumenty i nich jedzie dokąd chce.
Jak ktoś miał jakieś obiekcje, a i był przy tym krewki przy tym, to
oprócz mandatu mógł spokojnie zaliczyć areszt.
Nie przekraczałeś granicy polsko-niemieckiej przed wejściem Polski do
Szengen? Bo ja z setki, jak nie tysiące razy, samochodem, rowerem,
pieszo i łodzią, jedynie Odrą wpław nie płynąłem.
I takie rzeczy były na porządku dziennym.
>>> Nie. Po prostu błąd przekazu.
>> Między kim a kim?
>
> Nie wiem, ale opowiadasz historie, których ja nie kupuję.
Ależ masz takie prawo.
Ale zadam Ci pytanie.
Kierowca, na przykład Białorusin, zostaje przez patrol naszej policji
zatrzymany za przekroczenie prędkości. Powinien zapłacić mandat,
wszelkie możliwe papiery ma w porządku, nie ma jedynie pieniędzy w
żadnej walucie, nie ma też kart kredytowych.
Co robi nasz patrol?
Co się dzieje z białoruskim kierowcą i co z samochodem?
-
59. Data: 2013-08-28 10:52:53
Temat: Re: Chcemy, żeby dziecko wyjechało z ciotką za granicę
Od: marsel <marcin@pl>
W dniu 28.08.2013 09:11, Gotfryd Smolik news pisze:
> On Tue, 27 Aug 2013, Robert Tomasik wrote:
>
>> Zatrzymania samochodu nie wykluczam. Ale osoby?
>
> Potrzebny byłby komentarz powołującego się na dany przypadek.
> Właśnie na to wskazuję - na ogół osoba jeżdżąca "wszędzie" własnym
> samochodem nie wyobraża sobie rozstania z nim, a i zatrzymujący
> może nieco zaokrąglić literalne brzmienie przepisu do formy
> "pan dalej nie pojedzie" (zamiast "ten samochód dalej nie pojedzie,
> pan może iść piechotą")
Jak dokładnie było, to wiem jedynie z opowiadań, sąsiada, mnie tam nie było.
Ale z jego opowiadań wyglądało to tak, że patrol policji zatrzymał go do
kontroli, podczas której oświadczyli mu, że w ich bazie ten samochód ma
kilka zdjęć z fotoradarów na kwotę 600 euro z paru poprzednich lat.
Płaci to jedzie dalej, nie to oni go biorą na posterunek do wyjaśnienia
a samochód ściąga laweta.
I tak też się stało, chłop nie miał przy sobie tyle pieniędzy, a poza
tym w czasie tych "sesji fotograficznych" nie był jeszcze właścicielem
pojazdu. Więc wsadzili go do radiowozu, zawieźli na posterunek, tam
przeganiali z miejsca na miejsce, aż w końcu trafił za kraty do jakiejś
zatrzymanki. Na drugi dzień rano oddano mu wszystkie dokumenty i
kluczyki od wozu, wypuszczono go a przed komisariatem, na parkingu, stał
jego samochód, którym swobodnie odjechał.
Nie wiem na ile facet zna język niemiecki i czy wszystko rozumiał ale
kilka papierów do podpasania też mu podstawiono, i cały czas bez
tłumacza, tylko jedynie obowiązujący jeżyk niemiecki.
Czy to było zatrzymanie czy tylko taka gościnność Niemców, tego nie
wiem. Ale samochodu nikt mu nie zajął, pomijając czas kiedy gościli go
policjanci. A ściągnęli go raczej po to żeby nie zawadzał na drodze, na
której go zatrzymano. Cała sprawa odbyła się jakieś 5-6 lat temu.
>> Zatrzymania pod zastaw samochodu wykluczyć nie mogę.
>
> Podejrzewałbym właśnie taką nieścisłość.
Co to za zatrzymanie pod zastaw jak kasy nikt nie wpłaca i samochód
oddają właścicielowi?
-
60. Data: 2013-08-28 10:57:15
Temat: Re: Chcemy, żeby dziecko wyjechało z ciotką za granicę
Od: marsel <marcin@pl>
W dniu 28.08.2013 09:16, Gotfryd Smolik news pisze:
> On Wed, 28 Aug 2013, marsel wrote:
>
>> Ze swoimi obywatelami i pojazdami, to oni nie mają problemów.
>> Jak cię złapie konwencjonalny patrol
>
> Ja w sprawie formalnej :)
> "Konwencjonalny patrol" nieco kłóci się z logiką poprzedniego
> zdania: wedla której KONWENCJI jest ten patrol prowadzony?
Nie bardzo wiem o co Ci chodzi.