eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plPrawoGrupypl.soc.prawoNielegalne przekroczenie granicyRe: Nielegalne przekroczenie granicy
  • Data: 2004-11-14 12:56:42
    Temat: Re: Nielegalne przekroczenie granicy
    Od: Artur Drzewiecki <d...@n...poczta.cierpie.onet.spamu.pl.qvx> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    Robert Tomasik napisał/a:
    >I Polak zadziałał prawidłowo. Patrol Białoruskiej SG przekroczył nielegalnie
    >granicę. Na pewno nie na podstawie jakiś tam porozumień. W nocy w lesie -
    >mogło się zdarzyć i nie ma co czynić z tego tragedii.
    Tym bardziej, że od czasów Gorbaczowa zaczęto rozmontowywać "sistiemę",
    więc nie było pasa zaoranej ziemi raczej trudnego do przeoczenia - nawet
    w nocy.:-)

    > Ale nie dorabiaj do
    >tego ideologii w postaci jakiś międzynarodowych ustaleń.
    Oki.
    Możliwa jest jeszcze inna interpretacja - przynajmniej zaraz po wojnie
    radziecka SG dość luźno traktowała granice z "zaprzyjaźnionymi"
    państwami i ktoś pomieszał.

    >Takie legendy, to na froncie powstawały.
    Nie przeczę.:-)

    >Podejrzewam, ze patrol SG wezwał do zatrzymania nieokreśloną grupę. Po
    >ciemku nawet mundurów nie widzieli. Może oddali strzał ostrzegawczy.
    >Białorusini wówczas dopiero zorientowali się, że są na Polskiej stronie i
    >walnęli po drzewach, by dać sobie szansę powrotu. Polski patrol odpowiedział
    >ogniem i kogoś tam ranił. Jakby wiedzieli, że to Białoruski patrol, a
    >Białorusini wiedzieli, że Polacy, to nikt by do siebie nie strzelał. Na 99%.
    Możliwe.
    Tylko kwestią pozostaje, czy weszli w ramach rutynowego patrolu
    pomyśliwszy jakiś punkt orientacyjny, czy goniąc kogoś, ale to nie ma
    większego znaczenia.
    Choć w drugim wypadku Białorusini z patrolu albo strażnicy spieprzyli
    sprawę - bo jeśli gonili kogoś, a Polacy nic nie wiedzieli, to...

    >Nasi politycy mogą się lubić, albo nienawidzić. Ale i tak granica rządzi się
    >własnymi prawami. Kolega z za "miedzy" pozostaje kolegą. Większość takich
    >incydentów zostaje załatwiana "dyplomatycznie" przy użyciu kilku butelek
    >wysokoprocentowego alkoholu. Zresztą ku obopólnemu zadowoleniu, bo
    >pokrzywdzony / zaatakowany przecież sam tego nie spożyje.
    I prawdopodobnie doszłoby do tego tutaj, gdyby ktoś nie strzelił i w
    strzelaninie kogoś nie ranili.

    >Tam, gdzie granica
    >nie opiera się o jakiś widoczny element (rzeka, droga, tor, grzbiet górski
    >itp.),
    Ewentualnie mur lub pas zaoranej ziemi.:-)

    > tam o pomyłkę nie trudno. Za dnia mając do dyspozycji mapę czasem
    >można niechcący się znaleźć na stronie przeciwnej. A co dopiero w nocy. W
    >okolicach Sokółki granica biegnie przez las. I to wytłumaczenie całego
    >incydentu.
    Zresztą ani mapa, ani GPS nic nie pomoże, jeśli się z nich nie
    korzysta.:-)

    >Takich opowieści w formie mniej lub bardziej potwierdzonych legend krąży
    >wiele. Ja osobiście znam przypadek, jak polskie i amerykańskie służby
    >ochrony VIP-ów postrzelały się w Krakowie w jednym z hoteli. Skutek, jeden
    >ranny w stopę agent Secret Service ewakuowany megycznie do Stanów. Powód -
    >alkohol oraz urażona duma osobista. Po prostu jeden postanowił pzrejśc przez
    >piętro, które było chronione przez drugich. w myśl zasady "Ja tu nie
    >wejdę?!". I jakoś nit z tego powodu nikomu wojny nie wypowiadał.
    Świetne.:-)
    --
    Politycznie niepoprawny Artur Drzewiecki.
    W Polsce wszyscy znają się na prawie, medycynie i informatyce.

    Usuń "nie.", "cierpie.", "spamu." i ".qvx" z mego adresu w nagłówku.

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1