-
1. Data: 2004-08-03 12:03:20
Temat: Problem - wypadek
Od: "sramak" <k...@g...pl>
Witam
Mam pytanie. Zawoźiłem dzisiaj szefa samochodem firmowym w jego interesie i
jak wracałem sam do firmy wpadłem na kałuży w pośłizg i uderzyłem w
krawężnik. I koszty naprawy ja mam ponieść z własnej kieszeni.
Dlaczegooooo???? A są to nie małe koszty bo prawie 500 zł, a przy mojej
wypłacie to jest cholernie dużo. Czy ma do tego prawo??
Bede wdzięczny za pomoc.
Pozdrawiam
-
2. Data: 2004-08-03 12:29:36
Temat: Odp: Problem - wypadek
Od: "brett" <b...@i...com.pl>
Jeżeli wypadek nastąpił nie z twojej winy ( choćby nieumyślnej ) to
pracodawca nie ma prawa żądać odszkodowania.
brett
-
3. Data: 2004-08-03 12:35:41
Temat: Re: Problem - wypadek
Od: "sramak" <k...@g...pl>
no tak. to było tak ze przy zakręcie wjechałem w kałuże i samochód zamiast
skręcić to pojechał prosto i nie zdołałem wychamować. I poprostu wjechałem w
krawężnik.
Dla informacji. W tej firmie kierowcą nie jestem. Moje stanowisko jest
całkowicie inne.
Użytkownik "brett" <b...@i...com.pl> napisał w wiadomości
news:ceo0nv$n37$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Jeżeli wypadek nastąpił nie z twojej winy ( choćby nieumyślnej ) to
> pracodawca nie ma prawa żądać odszkodowania.
>
> brett
>
>
-
4. Data: 2004-08-03 12:38:15
Temat: Re: Odp: Problem - wypadek
Od: "Roman G." <r...@g...SKASUJ-TO.pl>
brett <b...@i...com.pl> napisał(a):
> Jeżeli wypadek nastąpił nie z twojej winy ( choćby nieumyślnej ) to
> pracodawca nie ma prawa żądać odszkodowania.
Przecież pisał, że nie dostosował prędkości do warunków.
RG
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
-
5. Data: 2004-08-03 13:06:52
Temat: Re: Odp: Problem - wypadek
Od: Marcin Kwaśniewski <f...@z...gazeta.pl>
Dnia 03.08.2004, w wiadomości <news:ceo0vm$ruq$1@inews.gazeta.pl> Roman G.
napisał(a):
>> Jeżeli wypadek nastąpił nie z twojej winy ( choćby nieumyślnej ) to
>> pracodawca nie ma prawa żądać odszkodowania.
> Przecież pisał, że nie dostosował prędkości do warunków.
Ale nawet niedostosowanie prędkości (o czym jednak nie napisał, więc nie
wiadomo, czy tak było) jest przecież winą nieumyślną, nieprawdaż?
--
Pozdrawiam,
Kwas
-
6. Data: 2004-08-03 15:15:38
Temat: Re: Problem - wypadek
Od: Dredd<...@...pl>
> koszty naprawy ja mam ponieść z własnej kieszeni.
> Dlaczegooooo????
Wypadki i kolizje w większośći przypadków są czynami nieumyślnymi.
Tak też tio wygląda tu. Zdaje się że powodem uszkodzenia pojazdu
była nieostrożna jazda.
W tej sytuacji pracodawca może żądać od pracownika naprawienia
wyrządzonej szkody w granicach jej rzeczywistej wartości ale max. do
pułapu trzykrotności wynagrodzenia pracownika.
Gdyby sprawstwo uszkodzenia było umyślne - pracownik odpowiadałby
do pełnej wysokości szkody - bez ograniczenia do 3 pensji
W pełnej wysokości - bez ograniczenia do 3 pensji - pracownik
odpowiada też za szkodę w mieniu powierzonym (powierzenie musi
nastapić w drodze pisemnej umowy)
Reguluje to kodeks pracy w okolicach art. 115-116 (numerację art.
strzelam z pamięci)
--
Wysłano z serwisu Usenet na stronach PomocPrawna.INFO
-> http://usenet.pomocprawna.info
-
7. Data: 2004-08-03 15:41:34
Temat: Re: Problem - wypadek
Od: Marcin Kwaśniewski <f...@z...gazeta.pl>
Dnia 03.08.2004, w wiadomości <news:ceoa6q$m6q$1@fargo.cgs.pl> Dredd
napisał(a):
> W tej sytuacji pracodawca może żądać od pracownika naprawienia
> wyrządzonej szkody w granicach jej rzeczywistej wartości ale max. do
> pułapu trzykrotności wynagrodzenia pracownika.
> Gdyby sprawstwo uszkodzenia było umyślne - pracownik odpowiadałby
> do pełnej wysokości szkody - bez ograniczenia do 3 pensji
> W pełnej wysokości - bez ograniczenia do 3 pensji - pracownik
> odpowiada też za szkodę w mieniu powierzonym (powierzenie musi
> nastapić w drodze pisemnej umowy)
> Reguluje to kodeks pracy w okolicach art. 115-116 (numerację art.
> strzelam z pamięci)
A czy w wypadku, gdy jazda samochodem nie należy do obowiązków pracownika,
nie mają tu zastosowania inne przepisy?
--
Pozdrawiam,
Kwas
-
8. Data: 2004-08-03 15:42:16
Temat: Re: Problem - wypadek
Od: "..::SebOLO::.." <m...@p...onet.xl>
> Mam pytanie. Zawoźiłem dzisiaj szefa samochodem firmowym w jego interesie
i
> jak wracałem sam do firmy wpadłem na kałuży w pośłizg i uderzyłem w
> krawężnik. I koszty naprawy ja mam ponieść z własnej kieszeni.
> Dlaczegooooo???? A są to nie małe koszty bo prawie 500 zł, a przy mojej
> wypłacie to jest cholernie dużo. Czy ma do tego prawo??
> Bede wdzięczny za pomoc.
Skoro nie jesteś kierowcą w firmie, to zasadniczo nie odwoziłes go służbowo,
a w takim przypadku jesteś zobowiązany do zadośćuczynienia za wyrządzoną
szkodę... Szczególnie, że nastąpiło to z twojej wyłącznej winy...
Wiec jak na moj gust gość moze zciagnac od ciebie pieniadze na drodze pozwu
cywilnego i wtedy dojda jeszcze koszty procesu...
--
..::SebOLO::..
"Wiedzieć, że się wie, co się wie
i wiedzieć, czego się nie wie
- oto prawdziwa wiedza."
-
9. Data: 2004-08-03 15:49:35
Temat: Re: Problem - wypadek
Od: Dredd<...@...pl>
> A czy w wypadku, gdy jazda samochodem nie należy do obowiązków
pracownika,
> nie mają tu zastosowania inne przepisy?
>
Prawdą jest że na zasadach opisanych wyżej pracownik odpowiada
tylko za zaniechanie wykonania lub niewłaściwe wykonanie obowiązków
pracowniczych.
Jeśli to nie byłyby obowiązki pracownicze to sytuacja byłaby gorsza dla
pracownika bo moim zdaniem odpowiadałby za szkodę na zasadach
ogólnych prawa cywilnego - czyli bez ograniczenia jego
odpowiedzialności do 3 pensji
Pozostaje jeszcze np. kwestia polisy OC - ale to do pracodawcy nalezy
wybór od kogo będzie dochodził odszkodowania. W końcu to że
pracownik ponosi odpowiedzialność wcale jeszcze nie oznacza że
pracodawca konsekwentnie od niego będzie dochodził roszczeń (choć
oczywiście ma prawo)
--
Wysłano z serwisu Usenet na stronach PomocPrawna.INFO
-> http://usenet.pomocprawna.info
-
10. Data: 2004-08-03 16:49:04
Temat: Re: Problem - wypadek
Od: "Roman G." <r...@g...pl>
> Ale nawet niedostosowanie prędkości (o czym jednak nie napisał, więc nie
> wiadomo, czy tak było)
No jak to nie napisał? Opisał dość dokładnie okoliczności wypadku. Nie wyrobił
na zakręcie, a więc nie dostosował prędkości.
> jest przecież winą nieumyślną, nieprawdaż?
To nie ma znaczenia.
RG
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl